Kwiecień PDF Drukuj Email
28 04 09

Seminarium przelotowe organizowane przez Advanca moja odczucia
Teoria 4 na 5 proszę o jeszcze,
Praktyka 0 na 5 (pogoda) ,
Inicjatywa 7 + na 5
Organizacja 2 na 5 (zaskoczyła ilość co?)
Dużo ludzi w jednym miejscu z tą samą chorobom, bez lekarstw tylko z dostępem do beczki :)Ps. przydałby się jakiś wodzirej.
Więcej ...reklama skrzydeł Advanca na poziomie ich ceny - bardzo wysoka, ale zarazem do strawienia kto w tych czasach robi coś za darmo
Przyciągnięcie kolegi   Christian Maurer.   wykład z pierwszej ręki - bezcenne
Gdyby udało się coś zrobić  z lataniem - to bym się tu rozklejił na 2 strony :)

Wieczorna impreza samonapędzająca się czad !! jakby ktoś jej wcześniej pomógł było by całkiem kosmicznie :)
P7iotr


Niektórzy mieli inne problemy:)


23 04 09
..No i jadę - cena, no cóż kolacja romantyczna z .. było to mało, ale ogółem bez rewolucji
norma - porządki, ogród itp..
Cyt.. to już czwarty wyjazd w przeciągu 7 tygodni upss

21 04 09
Jest szansa na ciekawa imprezę http://www.kkp.paragliding.pl/news/seminarium2009.php 
Tylko ile mnie to będzie kosztowało....Tym razem romantyczna kolacja może nie wystarczyć :]


 19 04 09
Cyrograf (pare wyjazdów tygodniowych, poza wakacjami i weekendami) który podpisałem pewnego ,,burzliwego'' dnia z Beatką coraz bardziej mnie uwiera (wprost proporcjonalnie do latającej pogody) dojrzewam i oswajam się z myślą o ,,kosiarce" 
Napęd to jak myślę, choć zarazem sie obawiam zastępcza forma latania swobodnego, która pozwoli mi to obejść ten okrutny pakt
Jak to było w pewnym wątku na grupie

Patrzając na te sprośności 
ogień trawi mą duszę 
Do zdrady się kuszę   (p.7onet.eu)

Sumienie niepotrzebnie Ci to podpowiada 
Latanie z wibratorem to przecież nie zdrada. (Gotkiewicz)

Lecz latać z wiatrakiem waści Pan rozumie 
to jakby dziewicę chcieć wyruch*ć w trumnie 
Bo przeciez to wiatrak 
Największe ladaco 
Co waści Panowie 
mi powiedzą na to???  ( W@cek)

Racja Bracia
Cóż mezalians 
Kiedy chuć ma szczera 
Cel środki uswięca gdy głos idzie z nieba (p.7onet.eu)

13 04 09
Świąteczne latanie  i lanie....
  

 07 04 09 - 11 04 09
Grappa

Grappaaaa...po szczęśliwej podróży tylko 2 godz w Korku ..Dobijamy na 22 podbudowani gwieździstym niebem jemy pizze i próbujemy wina do 1.00:) 
Niestety w nocy deszcz zepsuł piękny sen, a ranek przysłonił go zasłoną z brzydkich chmur. 
Pogoda pozwoliła na bez emocjonalne trawienie i spokojne przygotowanie szpeju, zakładanie zapasów, regulacje uprzęży i tresowanie Etera, który przykleił się do nas z dwoma właścicielami na lądowisku.
12 odpalamy na Costalunge bo poszukać placków słońca,  zerkającego przez zaćpane niebo. 
Placki ja się okazało słabo wypieczone dały nam fory, pozwalając dopracować bezstresowe starty po zimowej przerwie. 
Latanie jak pogoda bardzo takie sobie, balonowanie 100 metrów nad górką - do znudzenia organizmu, kiedy to pisze chłopaki nadal robią sobie dobrze, sądząc po entuzjazmie nie przejdzie im zanim ktoś ich do domu nie wygoni :) ja wciągam druga dawkę draga który mam nadzieję odblokuje zatkane gardło i ucho.. Ups taki urok - wino wezmę do domu.
5  dzień wyjazdu , nie wychylając łba z nory widzę niebo o bezkompromisowo błękitnym kolorku,a uwagi i humory na zewnątrz świadczą, że chyba dzisiaj będzie kumulacja  
Niestety niebo trochę za szybkos się rozczochrało cumulusami, wyczulając  na możliwe burze i przyspieszając nam  ruchy. 
Energicznie w rytmie nadchodzących podmuchów, szpeję się z nadzieja, że dzisiaj przeczyszczę niejeden kominek, 
Odpalam włączając niuchanie, obserwuję niebo które szybko zrobiło się barwne od latawców wszelakiego koloru i rasy, wesoło igrające w łaskawych słońca promieniach, grają w niebiańskiego berka z psotnymi  o tej porze roku kominkami, Brykają jakby nie świadome swej ulotności, delikatne, w odkrytym niedawno wymiarze, niepodlegające żadnym nakazom,  prawie, że wolne...  Przypominało mi to sjestę na górskiej łące gdzie leżąc  w piękny słoneczny dzień z wiatrem - towarzyszem, który niesie pierwsze pieśni wiosny, chłonąłem podane przez niego kolorowe zapachy, patrząc na wirujące płatki w rytmie kwietniowych promieni, marzyłem by popłynąć choć na chwilę, jak one beztrosko  nad wertepami życia...taaaa jest dobrze, bardzo,dobrze...
Po 3 godzinach latania powietrze znałem już dobrze i mogłem zacząć straszyć swoją "cegłą" cykają  zdziwionym kolegom kominiarzom fotki.
 .galeria Bassano
  


01 04 09 
Nareszcie dzisiaj polatałem, mini silniki w podeszwach butów zadziałały, jeszcze rok temu bym się uśmiał , a dziś 55 sekund w powietrzu,  liczyłem na jakieś 15-20s a tu prawie minuta szok. 
Narazie fotka z prób startów na sucho bez odpalania na wolnej otwartej przestrzeni..niebawem więcej i filmik...