Paralotnie i nie tylko.... PDF Drukuj Email
Aktualności
Marzec
Kwiecień
Maj
Czerwiec
Lipiec

Ostatnia wycieczka
 07 04 09 - 11 04 09
Grappa

Grappaaaa...po szczęśliwej podróży tylko 2 godz w Korku ..Dobijamy na 22 podbudowani gwieździstym niebem jemy pizze i próbujemy wina do 1.00:) 
Niestety w nocy deszcz zepsuł piękny sen, a ranek przysłonił go zasłoną z brzydkich chmur.
Pogoda pozwoliła na bez emocjonalne trawienie i spokojne przygotowanie szpeju, zakładanie zapasów, regulacje uprzęży i tresowanie Etera, który przykleił się do nas z dwoma właścicielami na lądowisku.
12 odpalamy na Costalunge bo poszukać placków słońca, 
Placki ja się okazało słabo wypieczone dały nam fory, pozwalając dopracować bezstresowe starty po zimowej przerwie.
Latanie jak pogoda bardzo takie sobie, balonowanie 100 metrów nad górką - do znudzenia organizmu, kiedy to pisze chłopaki nadal robią sobie dobrze, sądząc po entuzjazmie nie przejdzie im zanim ktoś ich do domu nie wygoni :) ja wciągam druga dawkę draga który mam nadzieję odblokuje zatkane gardło i ucho.. Ups taki urok - wino wezmę do domu.
5 dzień wyjazdu , nie wychylając łba z nory widzę niebo o bezkompromisowo błękitnym kolorku,a uwagi i humory na zewnątrz świadczą, że chyba dzisiaj będzie kumulacja  
Niestety niebo trochę za szybkos się rozczochrało cumulusami, wyczulając  na możliwe burze i przyspieszając nam  ruchy. 
Energicznie w rytmie nadchodzących podmuchów, szpeję się z nadzieja, że dzisiaj przeczyszczę niejeden kominek, 
Odpalam włączając niuchanie, obserwuję niebo które szybko zrobiło się barwne od latawców wszelakiego koloru i rasy, wesoło igrające w łaskawych słońca promieniach, grają w niebiańskiego berka z psotnymi  o tej porze roku kominkami, Brykają jakby nie świadome swej ulotności, delikatne, w odkrytym niedawno wymiarze, niepodlegające żadnym nakazom,  prawie, że wolne... Przypominało mi to sjestę na górskiej łące gdzie leżąc  w piękny słoneczny dzień z wiatrem - towarzyszem, który niesie pierwsze pieśni wiosny, chłonąłem podane przez niego kolorowe zapachy, patrząc na wirujące płatki w rytmie kwietniowych promieni, marzyłem by popłynąć choć na chwilę, jak one beztrosko  nad wertepami życia...taaaa jest dobrze, bardzo,dobrze...
Po 3 godzinach latania powietrze znałem już dobrze i mogłem zacząć straszyć swoją "cegłą" cykają  zdziwionym kolegom kominiarzom fotki.
 .galeria Bassano