O mnie PDF Drukuj Email

Paralotnie jak szydełkowanie.

Kiedyś w trzeciej klasie szkoły podstawowej kazano mi nauczyć się szydełkować, doznanie temu towarzyszące było niepowtarzalne :) Od tej pamiętnej chwili rzeczy intrygujące ważę miarą emocji które wtedy poznałem -Jeżeli coś wyzwala słabsze emocje - jest naturalne - życie mknie dalej, jeżeli bardziej - przystaję i degustuje chłonąc nowe wyrażenia...
a miało być bez patosu :)
Zacząłem w 2005 dość późno biorąc pod uwagę, że od dziecka zadzierałem łeb do nieba, sprawę przyspieszyło spotkanie z przyjacielem z podstawówki Wojtkiem Dulakiem po jednym piwie byliśmy tak nakręceni, że mało pierwszy rok szkolenia nie skończylibyśmy 2 metry pod ziemią  :( Oblataliśmy wszystkie śląskie hołdy, wypróbowaliśmy sznurek za autem rozbijając się efektownie parę razy i cudem nie robiąc sobie krzywdy (Głupota wklejasz w ułamku sekundy z parunastu metrów w ziemię bez kontroli TRUP)
Przerobiliśmy wszystkie szkolenia, papiery i latamy zawsze głodni powietrza : -)

Niestety z racji, sytuacji życiowej Kochana rodzinka, praca inne powinności różna pogoda - więcej się gada niż lata....

 

P7otr

l10a